Too close
Nic się ostatnio nie układa. A jeżeli się układa, to nie tak, jak bym chciała. I w zasadzie w tych dwóch zdaniach zamyka się wszystko, co mam do przekazania światu.
Ze mną jest jak z małym dzieckiem w piaskownicy pełnej zabawek. Każda z nich chciałaby być w rączkach malucha, ale on sam ma ochotę pogrzebać w piasku łopatką, która należy do kogoś innego. I choć ta piękniusia, milusia łopatka leży tak bardzo, bardzo blisko… w ostatniej chwili okazuje się, że szlag bombki trafił. No i dlaczego była aż tak blisko? Dlaczego w ogóle dawała o sobie znać? Niedobra łopatka, niedobra.
Przynajmniej Tanky Tyton ma się całkiem, całkiem. Nowe teksty, nowa muzyka… Szymon Studziński zadeklarował, że znowu będzie z nami współpracował, więc chociaż o zespół nie muszę się martwić.
Teraz niech sobie ludzie mówią i myślą co chcą, ale wstawiam utwór NINów. Nie umiem wyrzucić go z głowy, z pamięci, z komputera, więc dzielę się nim z tym Waszym światem. Jak Dom Howard może, to i ja mogę.
Spichlerz = zło.
To właśnie chciałam w skrócie przekazać światu.